Spis treści
Czego boimy się na wakacjach?
O rzeczach złych, strasznych, ostatecznych nikt z nas nie chce myśleć na co dzień, a co dopiero na wakacjach? Owszem, boimy się, ale okazuje się, że zupełnie innych rzeczy niż by się mogło wydawać. Stawiałabym na strach przed lataniem, atakiem terrorystycznym, ulegnięciem wypadkowi, a tu mamy taką ciekawostkę – według ankiety przeprowadzonej kilka lat temu na zlecenie Aviva:
- 46% respondentów obawia się zgubienia, zniszczenia lub kradzieży pieniędzy, bagażu albo dokumentów;
- 45% osób martwi się o bezpieczeństwo mieszkania lub domu, który zostaje bez opieki,
- 41% osób martwi się również o własne zdrowie na urlopie – choroby lub poważne urazy,
- 22% respondentów obawia się ataku terrorystycznego.
Czyli jednak dobra materialne na pierwszym miejscu. Może wynika to z tego, że wierzymy że prawdziwe nieszczęścia spotykają innych, może ufamy w nasze ubezpieczenie, pomoc rezydenta jak się rozchorujemy?
Dlaczego kwoty ubezpieczenia nie wystarczą w przypadku wypadku na urlopie?
Obecne przepisy dotyczące obowiązku ubezpieczania swoich klientów na wyjazdy zagraniczne robią najgorszą możliwą robotę – dają poczucie, że się jest ubezpieczonym, ale nie określają minimalnych kwot, na jakie turysta ma być chroniony. I co z tego wychodzi? Otrzymujemy żałośnie niedoszacowane polisy z ubezpieczeniami rzędu 40.000 zł / 10.000 euro w ramach kosztów leczenia, czy 5.000 zł za śmierć w wyniku nieszczęśliwego wypadku (NNW)… Wow!
Przeczytaj poradnik: Jak działa ubezpieczenie NNW w polisie turystycznej?
Naprawdę panie i panowie decyzyjni, którzy tworzycie te konstrukcje ubezpieczeniowe dla klientów Waszych biur? Naprawdę macie problem dołożenia kilku złotych i porządnego ubezpieczenia Waszych klientów, którzy Wam zawierzają? Przecież te kwoty ubezpieczenia nie wystarczą nawet w Grecji, a co dopiero w Egipcie czy Tajlandii! Najlepiej niech zobrazuje tę sytuację przykład z życia wzięty, czyli pobyt pana Stanisława w Meksyku, opisywany przez TVN24:
Meksyk – 62-letni pan Stanisław doznaje udaru mózgu – ratowanie życia, pobyt w szpitalu zostaje wyceniony na jakieś 400.000 zł (105 tys dolarów). Transport medyczny do Polski został wyceniony na ponad 300.000 zł (82 tys dolarów) – czyli łącznie ponad 700 tys zł. Polisa Pana Stanisława z biura podróży pokryła… 1 dzień pobytu w szpitalu i się skończyła!
Wypadki na wakacjach i najdroższe interwencje lekarskie
Mondial assistance przygotowuje ciekawe zestawienia najdroższych interwencji w danym roku. Tutaj znajdziesz artykuł omawiający najdroższe interwencje lekarskie w roku 2018. Dla ułatwienia rozpiska w punktach:
- USA: uraz głowy – krwiak podtwardówkowy, krwawienie podpajęczynówkowe (hospitalizacja, transport do Polski w asyście lekarza oraz syna) – 793.000 zł.
- USA: uraz głowy – krwiak podtwardówkowy (hospitalizacja, transport do Polski w asyście pielęgniarza) – 652.000 zł.
- USA: guz mózgu – zaburzenia czucia kończyn górnych i dolnych, zawroty głowy (hospitalizacja) – 599.000 zł.
- USA: blok serca przedsionkowo-komorowy – bóle w klatce piersiowej (hospitalizacja, założenie stymulatora) – 502.000 zł.
- USA: zapalenie wyrostka robaczkowego (hospitalizacja) – 500.000 zł.
Za to w 2019 roku najdroższa interwencja lekarska kosztowała aż 1.100.000 zł. Znów Stany Zjednoczone, 70-letni mężczyzna doznaje wylewu krwi do mózgu. Hospitalizacja w 2 szpitalach, transport air-ambulansem (wyceniony na 300.000 zł) dało rekordowy rachunek.
W innym raporcie Mondial Assistance za 2019 rok (niestety zapewne z powodu pandemii nie zostały opublikowane materiały za 2020 ani za 2021 rok) czytamy:
“W tegorocznym sezonie wakacyjnym, tak jak w ubiegłym, najczęściej potrzebna była pomoc assistance w wyniku nagłego zachorowania. Za granicą było to 84 proc. zgłoszeń (…) Kolejna przyczyna to wypadek – 15 proc. zgłoszeń zza granicy.”
Kolejne najdroższe interwencje w 2019 roku wyniosły:
- USA: udar – hospitalizacja, transport do Polski – około 770 000 zł.
- USA: kamica przewodowa dróg żółciowych – hospitalizacja – około 270 000 zł.
- Kanada: złamanie nóg – hospitalizacja, operacja, transport do Polski – około 206 000 zł.
- Wyspy Kanaryjskie: zawał mięśnia sercowego – hospitalizacja w prywatnej klinice, transport do Polski – około 150 000 zł.
- Turcja: uszkodzenie rdzenia kręgowego – hospitalizacja, operacja, transport do Polski – około 135 000 zł.
Co z EKUZ w przypadku wypadków na urlopie?
Zaraz pojawi się kontra – na terenie Europy klient ma EKUZ, więc nie musi być aż tak wysoko ubezpieczony. Tak, tylko że EKUZ nie obejmuje:
- transportu medycznego do kraju,
- transportu zwłok,
- ratownictwa i poszukiwania w górach (to dla narciarzy), w naszym poradniku opisaliśmy koszty ratownictwa medycznego i poszukiwania w ubezpieczeniu turystycznym,
- leczenia w prywatnych klinikach i gabinetach,
- a także dopłat do publicznej służby zdrowia, do jakich są zobligowani mieszkańcy kraju, w którym wymagamy leczenia.
I tak na przykład w Grecji:
Za leczenie stacjonarne w prywatnym szpitalu posiadającym kontrakt z EOPYY pacjent musi pokryć we własnym zakresie opłatę w wysokości 30% ceny procedury medycznej lub 10% ceny dziennej hospitalizacji, jak również opłatę za opiekę lekarza, anestezjologa oraz ewentualne koszty wyższego standardu sali i potencjalne koszty dodatkowe.
a we Francji koszty leczenia szpitalnego pokrywane są zazwyczaj do 80%. Resztę drodzy turyści płacicie z własnej kieszeni.
Więcej o wadach i zaletach EKUZ poczytacie w naszym kompletnym poradniku na temat Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego! Przeczytaj i sprawdź co to jest karta EKUZ!
Kolejna ważna rzecz – choroby przewlekłe. W ubezpieczeniu z biura podróży otrzymujemy standard – rozwiązanie uniwersalne, które nie bierze pod uwagę specyficznym potrzeb niektórych turystów. Jedną z nich są choroby przewlekłe, takie jak miażdżyca, nadciśnienie, nowotwory, wada serca, astma, cukrzyca, alergia, stwardnienie rozsiane itd. Nie jestem pewna czy każdy, kto jest uczulony na orzechy, czy ma astmę zdaje sobie w ogóle sprawę z tego, że powinien się dodatkowo ubezpieczyć…
Chcecie konkretów – oto jeden z głośniejszych przykładów z poprzednich lat:
Egipt, turysta dostaje wylewu, nieprzytomny trafia do szpitala, gdzie przez tydzień trwa walka o jego życie. Niestety, umiera. Wraz z nim na wakacjach była żona. Jakie koszty powstały? Kto zapłaci za przedłużony pobyt żony, by czuwać przy łóżku chorego, kto zapłaci za wszelkie formalności związane z transportem zwłok do kraju? Niestety to prawdziwa historia z 2010 roku – szpital nie chciał wydać ciała, ponieważ ubezpieczyciel nie chciał uregulować rachunków. A ubezpieczyciel odmówił, ponieważ odkrył, że 10 lat wcześniej pan Paweł miał operację serca i uznał wylew za chorobę przewlekłą, powiązaną z tamtym zabiegiem. W Białymstoku rozpoczęto zbiórkę na powrót do kraju – rachunek za leczenie wyniósł 90.000 zł, na 15.000 zł wyceniono przewóz zwłok do kraju. Kobieta nie miała takich pieniędzy, musieli pomóc ludzie z rodzinnej miejscowości.
Mówi się, że jesteśmy mądrzy po szkodzie – według mnie na wyobraźnię działa nam dopiero tragedia innych odpowiednio nagłośniona w mediach. Statystyki ubezpieczycieli pewnie wyraźniej wskazują taki trend – jak wzrasta liczba polis zaraz po tragicznym zdarzeniu i jak jakiś czas później wraca na swoje poprzednie miejsce. Czyż nie tak samo jest z wyjazdami w miejsca, w których doszło na przykład do zamachu terrorystycznego? Egipt, Tunezja, Turcja? Zaraz po wydarzeniu liczba wykupywanych wyjazdów znacznie maleje, by po kilku miesiącach, czy sezonach zatrzeć wszelkie nieprzyjemne wrażenia i skojarzenia.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum
